Blog

Rąsia, którą następną uścisnąłem, była rąsią naszej pięknej kelnerki, w naszej tradycyjnej Mazuntowej śniadaniowni.  Dziś Wielkanoc, a więc na stół żurki, wędlinki, jajeczka, ciasteczka…zaraz, zaraz, hola, hola, coś żeś się pan zapędził z tymi świątecznymi daniami, przecież to Meskyk, wiem, tym bardziej, w Meksyku Meksyk, to i może żur się by i znalazł, lecz niestety […]

Czytaj dalej

Zzzz. Ufff jak gorąco.  Pobudka.  W sumie to już się trochę przestawiłem i  wstaje z większą lekkością.  Poranek jest podobny.  Pierwsza rzecz to sprawdzenie nóg, a potem poranna kawa, w postaci zanurzenia się w cudownej wodzie.  Tak jest.  To już jest rutyna.  Coraz dłużej mogę ustać na prawej nodze bez podpierania się na kulach.  Tak […]

Czytaj dalej

Padłeś, powstań.  Akurat z tym nie ma problemu w tych okolicznościach.   Zanim jednak powstałem, zanim otworzyłem oczy, dotarł do mnie przyjemny podmuch wiatru oraz szum kołyszących się fal. Skąd to? A, no tak, zapomniałem, przecież spaliśmy na plaży!!!   Otwieram oczy i oczom nie wierzę. Jest, zaledwie kilka metrów od moich stóp, jasno-błękitny majestat, On […]

Czytaj dalej

Jest czerwona rakieta? Jest.  Jest Stan Oaxaca? Jest. Jesteśmy? Jezdezmy. Jedziemy. Cel: Mazunte. Małe miasteczko na południu Meksyku, nad samym Oceanem Spokojnym. Jedziemy.  Piękny słoneczny dzień spogląda po górach, otulonych zieloną szatą lasów, rozciągających się po szczytach oraz dolinach.  Czasami światło słońca odpoczywa i znika w głębiach jaskiń, wąwozów oraz przepaści, które co jakiś czas […]

Czytaj dalej

Po tej intensywnej pierwszej części dnia – praca z Ziemią oraz set yogi kundalini, przyszedł czas na zasłużony odpoczynek. Po pierwsze uzupełnić zasoby energii… Tak się pięknie złożyło, że kilka minut po moich praktykach dla ducha i ciała, nasza gospodyni skończyła przygotowywać obiad. Good timing 😉 W tym momencie chyba mógłbym zjeść słonia… W naszej […]

Czytaj dalej

Wyjeżdżamy z wnętrza góry, zostawiając tunel i Real de Catorce za sobą. Jest piękny słoneczny dzień. Wysokość cały czas około 3 tys. metrów. Uśmiechnięci i zregenerowani jesteśmy gotowi na kolejną przygodę. Chyba obaj czujemy pod skórą, że to wszystko czego doświadczyliśmy do tej pory, to wszystko co przerobiliśmy, te wszystkie procesy przez które przeszliśmy miały […]

Czytaj dalej

Kochani wreszcie moge zaprezentowac Wam cudowna piesn mojej Ukochanej Zony, ktora swojego czasu uratowala mi zycie…. Jesli chcielibyscie sobie odswiezyc moj proces uzdrawiania poczucia winy zapraszam do przeczytanie ponownie tekstu „Sprzymierzency, Ocean i Poczucie winy…” na stronie naszego bloga. A teraz zanurzcie sie w dzwiekach tej wspanialej, uzdrawiajacej melodii i slow. Kocham Cie Sloneczko, dziekuje […]

Czytaj dalej

„Godzina 12sta, minut 30ci…” to czas kiedy my locos polacos invalidos po i w trakcie przesilenios zostawiliśmy i podziękowaliśmy Krzychowi za czas pełen wrażeń i z wielkimi bananami na twarzach wyruszyliśmy dalej w głąb nieznanego nam jeszcze Meksyku.  Kolejnym daniem meksykańskim w menu jest danie Oaxaca.  Coś czuje po kościach, że jest to czas i […]

Czytaj dalej

Po naszych ponownych narodzinach zostaliśmy jeszcze 5 dni w magicznym miejscu państwa Sanchez. Niesamowity splot wydarzeń i prowadzenie, którego doświadczamy w tej podróży sprawiły, że spędziliśmy kolejne dni w tym cudownym otoczeniu. Do tego momentu nie wiedzieliśmy jeszcze dokładnie gdzie nas dalej nogi poniosą… Mocno zastanawialiśmy się nad wyprawą na dwa tygodnie do Gwatemali… Kwestia […]

Czytaj dalej

San 6 godzin masakrycznej jazdy Cristobal, po naszemu Święty Krzysztof, oddalony jest od Palenque zaledwie o 220km, lecz trasa owa jest trasą górską, najeżoną serpentynami, wzniesieniami i spadkami.  Podróżując tą wspanialą drogą człowiek czuję się jak na pędzącej  karuzeli, która została skonstruowana i zamontowana przez PRLowskich rzemieślników, ale jakimś cudem trzyma się kupy. Już jako […]

Czytaj dalej